foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
Szkoła Podstawowa Telefon i faks: 74 8452263 e-mail: zs.starebogaczowice@gmail.com ulica Główna 172a 58-312 STARE BOGACZOWICE

Moja Szkoła

w Szkole Podstawowej w Starych Bogaczowicach

Galeria zdjęć

Praca logopedy to  szereg działań mozolnych, powolnych, żmudnych. Wymaga od nas pełnego zaangażowania, poświecenie czasu i ciężkiej pracy. Wchodzimy w interakcję nie tylko z samym dzieckiem, ale też z jego rodzicami. Pracując w szkole na stanowisku logopedy, codziennie mam do czynienia z problemem udziału i zaangażowania rodziców w procesie terapeutyczny dzieci, często bywa tak, że nie rozumieją oni sedna problemu, jaki dotknął ich pociechy. W tym momencie z terapeuty mowy, przeistaczam się pedagoga tudzież psychologa, który  pokazuje jak  zrozumieć i przede wszystkim wspierać swoje dziecko.

                Na przestrzeni lat pracy logopedy, bazując na  własnych spostrzeżeniach i  doświadczeniu, zauważyłam, że w ostatnich czasach  bardzo zmalał procent rodziców czynnie uczestniczących w zajęciach logopedycznych. Niestety jest to coraz bardziej zauważalne, a być tak nie powinno, ponieważ czynnik, jakim jest nie tyle sama obecność, ale przede wszystkim wsparcie rodziców, jest warunkiem sine qua non  kompleksowej i efektywnej terapii.

Problem ten  narasta w bardzo szybkim tempie, gdyż obecnie wśród dzieci nie ma tak zwanych prostych wad wymowy, to znaczy, że dzieci nie realizują w sposób prawidłowy tylko jednego szeregu głosek. Wady wymowy kompensują się ze sobą i w diagnozie logopedycznej często pojawia się termin dyslalia wieloraka, a więc zaburzenie wielopłaszczyznowe. Do powyższego problemu dołączają się jeszcze inne, a mianowicie liczne zaburzenia: słuchu fonologicznego, myślenia, symptomy dysleksji, dysgrafii, dysortografii, dyskalkulii, orientacji w przestrzeni i w obrębie własnego ciała. Coraz częściej dzieci mają problemy z pamięcią oraz słuchową pamięcią mowy, analizatorem wzrokowym i lateralizacją. Zatem przy wielu dysfunkcjach pomoc rodzica w terapii jest niezbędna z wielu powodów. Nadrzędnym jest to, że w bezpośrednim kontakcie terapeuta ma możliwość poinformowania rodzica o diagnozie, o problemie, wytłumaczenia prostymi słowami, z czym uczeń ma problem i jak należy niwelować trudności. Ponadto  obecność rodzica na zajęciach to szansa pokazania metod pracy z dzieckiem, przez co ćwicząc samodzielnie z dzieckiem z w domu (zgodnie z uprzednimi zaleceniami terapeuty) zwiększa efektywność samej terapii, przez co przybliża osiągnięcie sukcesu. W terapii logopedycznej najważniejsza jest wizualizacja wykonywanych czynności. Często piszę rodzicom w zeszytach procedurę wywoływania głosek, jednak w praktyce okazuje się że moje wyjaśnienia są dla nich niezrozumiałe. Zdecydowanie inaczej jest, kiedy rodzic widzi tok postępowania logopedycznego, potrafi w domu wykonać analogicznie zalecane ćwiczenia.  Z doświadczenia wiem, że wśród dzieci, które uczestniczą w terapii logopedycznej z rodzicem proces terapeutyczny jest krótszy i znacznieszybciej widać efekty,  czyli usunięcie wady wymowy. Zarówno dla dziecka jak i dla rodzica każdy sukces staje się motywacją do dalszych ćwiczeń.

Jednak jak wpłynąć na rodzica, opiekuna, by zaangażował się w tak ciężką pracę swego wychowanka?

W jaki sposób zmotywować rodziców, aby zrozumieli, że wada wymowy to nie tylko problem logopedy, wychowawcy i samego dziecka, ale również i być może przede wszystkim  rodzica. Wady wymowy wpływają na psychikę dziecka, na jego samoocenę i akceptację siebie. Jest to niezwykle długi i żmudny proces i mimo oporów ze strony niektórych rodziców uważam, że warto próbować i warto rozmawiać o problemie.

W moich działaniach biorę jednak pod uwagę możliwość braku motywacji do współpracy w zakresie terapii logopedycznej. Brak wspólnego działania lub mały jego zakres może powodować wydłużenie czasu terapii a czasami wręcz nie przezwyciężenie problemów w zakresie sprawnej komunikacji werbalnej dziecka, co często ma swoje odbicie na nabywaniu umiejętności edukacyjnych oraz ma wpływ na rozwój emocjonalny. Rodzic, który nie jest zaangażowany w trapię  nie zdaje sobie sprawy jakich trudności doświadcza jego dziecko i zwykle towarzyszy mu błędne myślenie, że kłopoty z mówieniem ( na każdym poziomie), same miną „ Z tego wyrośnie”, tudzież „ przejdzie samo…”.

Zakładać należy jednak, że w wyniku  zaangażowania we współpracę z rodzicami osiągnie się zamierzony efekt: zwiększy się zainteresowanie rodziców dziecka, jego problemami, jak również poziom wiedzy na temat rozwoju języka i jego dysfunkcji. Rodzic musi stać się partnerem i osiągnąć świadomość celowości różnorakich zabiegów terapeutycznych mających na celu usprawnienie sprawności językowej jego dziecka, dodatkowym atutem będzie zapewne znaczne zacieśnienie więzi, które usprawni komunikację pomiędzy dzieckiem a opiekunem.

Głównym celem, jaki należy sobie postawić to uwrażliwienie rodzica na potrzeby psychiczne własnego dziecka: wzmocnienie kontaktu na drodze logopeda - dziecko - rodzic; pokazanie rodzicowi, że terapia logopedyczna nie jest trudna, że wzajemne relacje dziecko - rodzic zbliżą ich ze sobą oraz że terapia logopedyczna to przede wszystkim wspólna zabawa, a nauka przez zabawę daje największe efekty.

Motywowanie  rodziców rozpocząć należy od pracy nad sobą samym, głównie od zmiany nastawienia do problemu. Zatem idąc tym tokiem postępowania, zaczęłam proponować rodzicom różne rozwiązania, szukałam kontaktu z rodzicami na korytarzach oraz w szatni. Rozmawiałam z nimi na tematy niezwiązane z terapią. Istotny stał się element samej komunikacji. Systematycznie w rozmowach przemycałam treści dotyczące konieczności pracy z dzieckiem, zapraszałam na zajęcia. Luźna rozmowa stwarzała mi możliwość poznania rodziców oraz pokazania siebie z innej strony. Chciałam, aby widzieli nie tylko terapeutę, ale również człowieka, który ma problemy zbliżone do ich problemów. W zależności od charakteru i postawy opiekuna, szukałam pomocy wśród wychowawców klas, innych rodziców, których nakłaniałam do zaangażowania tych najbardziej opornych. Często też motywowałam uczniów i prosiłam ich o pomoc. Poprosiłam o pomoc również pedagoga szkolnego, który  przeprowadzał liczne rozmowy z rodzicami. Razem zapraszaliśmy na teren placówki pracowników poradni psychologiczno - pedagogicznej, którzy pomagali rodzicom rozwiązywać problemy. Pedagog szkolny włączała mnie do powyższych spotkań, podczas których przeprowadzałam  krótkie, zwięzłe a zarazem bogate w treść, „pogadanki” dotyczące sytuacji dzieci z wadą wymowy w szkole. Dla rodziców, którzy pomimo licznych prób nawiązywania współpracy nie podjęli jej, stworzyłam gablotkę logopedyczną, w której zamieszczałam informacje dotyczące różnych dysfunkcji dzieci, objawów i form pomocy. W ostatnim czasie wspieram rodziców zaangażowanych w terapię logopedyczną wręczając im dyplomy uznania za trud i poświęcenie dla własnego dziecka. wydawać się może to poniekąd infantylne, nie mniej jednak zwraca uwagę opiekuna na dziecko, z równoczesnym pozytywnym wsparciem samego rodzica.

Terapia logopedyczna to ciężka systematyczna praca zarówno logopedy, dziecka i jego rodzica. Zadaniem logopedy jest konsekwentne prowadzenie ćwiczeń, poszukiwanie najróżniejszych możliwości rozwiązania problemów. Rodzic i dziecko są poddani działaniom trenera i przewodnika - logopedy. Wzajemna współpraca terapeuty i rodzica stymuluje rozwój dziecka, bo ono jest w tym "związku" najważniejsze. Wszystkie działania są skierowane na ucznia, najważniejsze jest dobro dziecka.

Moja chęć współpracy z rodzicem ma podłoże psychologiczne, gdyż nie jest on tylko wykonawcą moich próśb. Rodzica traktuję jako partnera, często służę mu dobrą radą, ale też wysłucham, gdy ma problem. Pokazuję, że mnie również zależy na dziecku. Najtrudniej jest jednak przekonać rodzica do współpracy i zachęcić do przyjścia na pierwsze zajęcia, gdy tylko mi się to uda, wówczas z ogromną pieczołowitością dbam o komfort psychiczny rodzica i staram się, by za tydzień ponownie się  zobaczyć. Staram się uzmysławiać rodzicom, że ich obecność wiele znaczy dla dzieci. Ci, którzy zrozumieją potrzebę uczestnictwa w terapii często dzielą się własnym  doświadczeniem z innymi, to oni "pracują" nad psychiką rodziców niezaangażowanych, motywują do współpracy z logopedą, by wspólnie osiągać cel, jakim jest dobro „naszego” dziecka.

Jednakże poza zaangażowaniem rodzica, istotna jest również sama motywacja dziecka. Chęć pacjenta do pracy, przy jednoczesnym zaangażowaniu opiekunów, tworzy optymalne warunki terapeutyczne

Jak jednak zmobilizować uczniów do aktywnego uczestnictwa w terapii logopedycznej, zwiększyć ich zainteresowanie zajęciami logopedycznymi, zmobilizować do działania? W swej pracy na stanowisku logopedy w szkole zauważyłam, że dzieci nie zawsze aktywnie uczestniczą w terapii logopedycznej. Dzieje się to z powodu braku współpracy rodzica z logopedą oraz braku świadomości ze strony rodzica i dziecka o konieczności usunięcia wady wymowy. Postanowiłam zatem zmienić mentalność uczestników terapii i w miarę możliwości zachęcić dzieci do aktywnego uczestnictwa w zajęciach.

Procent aktywnie ćwiczących dzieci staje się coraz niższy ze względu na kilka aspektów, a mianowicie po pierwsze terapia logopedyczna to ciężka praca. Dziecko musi nauczyć się systematyczności w ćwiczeniach oraz cierpliwości, ponieważ nie można liczyć na natychmiastowe efekty. Terapia logopedyczna to proces długotrwały, a dziecko chce od razu mówić poprawnie. Ponadto ćwiczenia narządów mowy są trudne i nie wszyscy uczestnicy zajęć chcą je wykonywać w domu. Następnie trzeba zauważyć, że dzieci  nie mają motywacji, aby ćwiczyć, ponieważ bardzo często ich rówieśnicy mówią źle, podobnie jak oni, zatem nieprawidłową wymowę traktują jako normę. Zdarza się również, że wadę wymowy mają i rodzice dzieci, stąd nikt nie widzi problemu w tym, że dziecko mówi nieprawidłowo.

Niska świadomość dzieci i ich rodziców wpływa niekorzystnie na proces terapeutyczny. Procent dzieci z wadami wymowy w szkole masowej rośnie w zastraszającym tempie. Logopeda ma więc nie lada problem. Pracuje tylko 25 godzin zegarowych w tygodniu, a dzieci, którym musi pomóc jest więcej niż czas jego pracy. Ponadto rocznie więcej dzieci jest zakwalifikowanych do terapii logopedycznej, niż liczba ją kończących. Zazwyczaj terapia  nie trwa roku czy dwóch lat, obecnie wady wymowy są tak głębokie, że  terapia przedłuża się nawet do kilku, a nawet kilkunastu lat. W pewnym momencie liczba uczestników przewyższa liczbę miejsc. Logopeda staje przed trudnym wyborem: kogo zakwalifikować do terapii? Komu pomóc w pierwszej kolejności, skoro każdy uczestnik ma głęboką wadę wymowy? Nie można nikogo zostawić bez opieki specjalistycznej. Trzeba szukać nowych rozwiązań. Jednym z podstawowych rozwiązań jest właśnie aktywne uczestnictwo ucznia w terapii.

Wada wymowy wpływa niekorzystnie na rozwój społeczny i emocjonalny dziecka. Uczeń z wadą wymowy ma kłopoty w nauce, jest narażony na przykrości ze strony rówieśników, co powoduje, że zamyka się w sobie, jego psychika na tym cierpi. Dzieci z wadami wymowy nie reprezentują szkoły podczas konkursów recytatorskich czy pięknego czytania, bowiem ich przekaz werbalny jest niezrozumiały dla otoczenia. Swoimi działaniami chciałabym zwiększyć motywację podopiecznych do aktywnego uczestnictwa w terapii logopedycznej. Aktywne uczestnictwo w mojej opinii to nie tylko obecność ucznia na zajęciach raz w tygodniu, ale przede wszystkim jego praca z rodzicem w domu przez 7 dni w tygodniu.

W swojej pracy muszę również wziąć pod uwagę fakt, gdy moje działania nie dadzą pożądanego efektu, a uczniowie nadal w dużej części nie osiągną wysokiej motywacji w celu usprawniania swojej komunikacji, przyjście na terapię logopedyczną będzie dla nich przykrym i nużącym obowiązkiem, natomiast wysławianie się poprawną polszczyzną czymś, co jest mało istotne w życiu codziennym.

Zakładam, że w wyniku moich oddziaływań w kierunku  dziecko, rodzic, zmieni się stosunek do terapii logopedycznej. Uświadomię, że nie jest to nudne powtarzanie słów i tekstów, wykonywanie dziwnych grymasów przed lustrem, a ciekawa zabawa ze słowem, oddechem, gestem i ruchem. W efekcie zmieni się też stosunek do języka dziecka i jego otoczenia „ Język twoją wizytówką” a tym samym wzrośnie szacunek dla słowa, czego w obecnych czasach bardzo nam brakuje.

Priorytetowym celem moich działań jest zmotywowanie uczniów do aktywnego uczestnictwa w zajęciach logopedycznych poprzez wzbudzanie w nich dysonansu poznawczego, a więc wykształcenie w umyśle świadomości potrzeby powyższej terapii i określenie pozytywów jakimi są umiejętności werbalne : posługiwanie się piękną i poprawną polszczyzną oraz znakomitą dykcją. W swych pomysłach staram się uatrakcyjniać zajęcia oraz stosować maksymalną ilość pozytywnych wzmocnień.

Terapią logopedyczną w mojej placówce są objęte dzieci z klas 0 - 6. Dotarcie do ucznia w każdym okresie życia jest inne, to znaczy praca z uczniem klas 0 - 3 jest najtrudniejsza, choć w tym wieku terapia logopedyczna daje największe rezultaty oraz trwa krócej, jeśli jest odpowiednio przeprowadzona. Korekta wad wymowy w klasach 4 - 6 jest trudniejsza ze względu na wyuczony nieodpowiedni nawyk w mówieniu, choć uczeń z tego poziomu również ma szansę ukończyć terapię logopedyczną. Z tymi uczniami możemy wykonać więcej ćwiczeń, gdyż szybciej pracują oraz mają lepszą koncentrację uwagi. Z każdym uczniem pracuję indywidualnie i opracowuję plan pracy w zależności od potrzeb dziecka.

Jednym z działań mobilizujących uczniów do pracy są oceny. Stosuję skalę dwustopniową, a mianowicie oceniam ucznia na poziomie oceny celującej i niedostatecznej ( wesołe szóstki lub smutne jedynki ). Motywuję to tym, że uczeń na zajęciach aktywizuje się i za każdą chęć pracy, wykonane ćwiczenie, nawet przy braku poprawności otrzymuje uśmiechniętą szóstkę. Doceniam w ten sposób starania dziecka, natomiast brak chęci, czasem przekorny upór oceniam smutną jedynką. Z mojego doświadczenia wynika, że zarówno szóstki, jak i jedynki bardzo motywują uczniów do pracy. Wynika to z tego, że szóstki są dla moich podopiecznych rzadkością i otrzymanie takiej oceny sprawia im dużą satysfakcję. Szóstka zachęca ich do ćwiczeń, natomiast jedynka powoduje zmianę nastawienia do ćwiczeń. Uczniowie rywalizują z sobą podczas zajęć, przeliczają swoje oceny, sprawdzają, kto ma więcej szóstek. Niektórzy rodzice za moją namową stosują wzmocnienia wśród swoich dzieci poprzez nagradzanie, np. nagradzają żetonami, które po jakimś czasie wymieniają na coś, co dziecko lubi np. 5 żetonów to 1 batonik. Niektóre dzieci otrzymują pieniądze za każdą szóstkę, natomiast za jedynkę oddają pieniądze rodzicom. Inne dzieci otrzymują nagrody w postaci dodatkowego czasu przy komputerze lub innej formy nagrody.

Kolejnym krokiem aktywizującym uczniów jest wręczanie dyplomów ukończenia terapii logopedycznej na forum klasy. Czynię to w momencie ważnej uroczystości dla dzieci, np. podczas wręczania świadectw szkolnych, kiedy są obecni wszyscy rodzice. Wręczenie dyplomu wśród widowni motywuje inne dzieci do pracy, wzbudza ich chęć znalezienia się w podobnej sytuacji. Na co dzień staram się również uatrakcyjniać zajęcia wprowadzając do terapii logopedycznej różne metody, nie zawsze bezpośrednio związane z artykulacją. Pracuję metodą "Dyna - Lingua M. S.", która poprzez zabawy tematyczne i parateatralne stymuluje rozwój mowy i myślenia dziecka, uczę ich twórczego myślenia i rozwiązywania problemów oraz pobudzam ich spontaniczną aktywność słowną. Prowadzę logorytmikę i elementy muzykoterapii. Powyższe zabawy są bardzo lubiane przez dzieci. W miarę możliwości wprowadzam też zabawy logopedyczne na komputerze, jako jedną z form nagrody za ciężką pracę. Organizuję każdego roku szkolnego konkurs recytatorski dla dzieci z problemami w sferze języka „ Logo – Smerfik,”w tym konkursie każde dziecko jest nagrodzone, choć jak przystało na konkurs są i miejsca. Bardzo często chwalę uczniów do wychowawców klas oraz na forum klasy, aby grupa rówieśnicza doceniła wysiłki kolegów i koleżanek, którzy mają kłopoty z poprawnym mówieniem.

Zastosowane metody aktywizujące uczniów powoli dają zamierzone efekty. Trafnym sposobem mobilizacji jest rywalizacja między uczniami oraz pozytywne wsparcie na forum grupy. W zależności od predyspozycji psychicznych dziecka, na każdego uczestnika działa inny czynnik wzmacniający. Kluczową rolą jest odnalezienie drogi, którą dotrzemy do dziecka. Brać pod uwagę jego indywidualne predyspozycje, doceniać, chwalić. Pozytywne wsparcie będzie powoli prowadziło nas do wspólnego sukcesu.

Contribute!
Books!
Shop!